niedziela, 3 maja 2020

Nasza Matka i Królowa


Lodonga, 03 maja 2020 Matki Bożej Królowej Polski – Maryja Królową nieba i ziemi !

„Z dawna Polski tyś Królową Maryjo. Ty za nami przemów słowo Maryjo …!”

W Polsce 30 kwietnia obchodziliśmy 14 rocznicę narodzin dla nieba o. Mariana Żelazka, 20 rocznicę kanonizacji s. Faustyny i oficjalnego ustanowienia Niedzieli Miłosierdzia przez papieża Jana Pawła II. Natomiast dla Afryki 30 kwietnia jest szczególnym dniem związanym ze wspomnieniem Matki Bożej Królowej Afryki. 



Wspólne świętowanie. Królowo świata. Módl się za nami!


 Kościół w Afryce, a szczególnie w Afryce Północnej rozkwitał już od pierwszych wieków chrześcijaństwa. Związane to było z misją św. Marka, a potem wielu innych znanych świętych jak Atanazy, Cyryl, Antoni czy Katarzyna związani z Aleksandrią. Na terenie Egiptu rozpoczęło się także życie pustelnicze i początki życia wspólnotowego. Z żywotów świętych wiemy o Cartaginie (Tunezji) i o św. Perpetule czy Felicycie, które oddały swe życie za wiarę. Z kolei z obecnej Algierii pochodził św. Augustyn i św. Monika. Z Afryki pochodził również papież Victor I (189-199). Jednakże od czasu ekspansji islamu, życie chrześcijan, szczególnie w Afryce Północnej było ograniczane i marginalizowane. 

 
Matka Boża Królowa Afryki

Szczególnym wydarzeniem, które miało miejsce w 1840 roku było sprowadzenie przez francuskich misjonarzy figury Naszej Pani z Lyonu. Najpierw ten posąg wykonany z brązu, przypominający afrykańskie kobiety był przechowywany u Cystersów, a w 1876 po wybudowaniu nowej bazyliki został do niej przeniesiony, chociaż bazylika jako taka została konsekrowana już w roku 1872r. Nasza Pani Afryki była też nazywana Matką Miłosierdzia i to za jej przyczyną miało miejsce wiele nawróceń i cudów. Tamtejsi chrześcijanie modlili się nie tylko za siebie, ale także za żyjących wśród nich muzułmanów, którzy  również otoczyli to miejsce odpowiednim szacunkiem i czcią. Co ciekawe w Lodonga niecałe 30 km od obozu Bidibidi i około 40 km od granicy z Sudanem  Płd., w latach 50 powstał kościół dedykowany Naszej Pani Afryki (lub Królowej Afryki – sułtanna ). 26 maja 1961r. (w dzień Matki) kościół stał się bazyliką. Jest on położony na terenie dystryku Yumbe w Ugandzie, gdzie większość stanowią muzułmanie. Czy to  przypadek, iż w dalekiej Algierii i Ugandzie, powstały dwie bazyliki poświęcone Matce Bożej Pani (lub Królowej) Afryki i to w dodatku nie do końca sprzyjającym otoczeniu … a może właśnie dlatego, tam powstały. Do dzisiaj przyciągają one rzesze pielgrzymów … nie wyłączając mieszkańców naszego obozu Bidibidi,. To właśnie do tego miejsca odbyła się nasza zeszłoroczna pielgrzymka. 


 
Nasza pielgrzymka do Królowej Afryki


Jest jeszcze jedna rzecz, która łączy Ugandę i Polskę, dzień 30 kwietnia Naszej Pani Afryki i 03 maja Królowej Polski, to ta, że Polska i Uganda mają tę samą główną patronkę  swojego kraju- Matkę Bożą. W przypadku Ugandy przyjął to tylko Episkopat i Maryja jako Królowa Afryki wraz z 22 męczennikami ugandyjskimi chroni ten piękny kraj na wschodzie Afryki … ale w Polsce już od 01 kwietnia 1656 została oficjalnie ogłoszona przez króla Jana Kazimierza Królową Polski (choć właściwie obojga narodów Polski i Litwy … również ta Matka Miłosierdzia, która wpatruje się w nas z Ostrej Bramy w Wilnie), a przecież ogłoszona Królową we Lwowie. Czy rzeczywiście Matka Boża jest tylko Królową Polski? Na pewno w pewien sposób jesteśmy przez naszą  Matkę ukochani i wybrani. To właśnie Jej imię jako Królowej Polski wymieniamy w litanii loretańskiej. 



Z naszą Matką w Ugandzie


  Już nasz młody rodak, Stanisław Kostka, który przebył cały szlak „z pośpiechem” przez alpejskie góry z Austrii do Włoch, aby się oddać całkowicie Jezusowi (aby być jego kompanem w Towarzystwie Jezusowym) przez Maryję rozsławił ją w Rzymie. Podobnie jak jego mistrz nowicjatu Juliusz Mancinelli rozsławił Maryję jako Królową Polski. To właśnie on miał kolejne widzenia w 40 rocznicę śmierci swego ucznia Stanisława w 1608r. w wigilię wniebowzięcia, w dalekim Neapolu, gdy Matka Boża jeszcze nie była oficjalnie Królową Polaków, ale tego już sobie życzyła. Podobnie było przy grobie św. Stanisława biskupa męczennika w jego wspomnienie 08 maja  na Wawelu w 1610r. (tym razem krakowiacy postanowili ukoronować wieżę kościoła Mariackiego). Jakiś czas później, znowu we Włoszech we Wniebowzięcie w 1617r. znów ukazała się o. Juliuszowi jako Królowa Polski.
 Maryja, Królowa Polski, ogłoszona Królową prawie 40 lat przed ślubami lwowskimi. Niesamowita historia. Dziękujemy Ci Matko, że wybrałaś nasz naród i chcesz królować w Polsce! 

 
Sł. Boży o. Juliusz Mancinelli podczas objawienia

 A co my  dla tej naszej Matki Królowej robimy i czy Ona jest w naszych sercach? Koronowanie matki i jej obrazu na Jasnej Górze odbyło się po raz pierwszy w dniu jej urodzin 08 września 1717r., a potem kolejne koronowania papieskie … ale czy Ona króluje w moim sercu, w naszych sercach? Kolejne odnawianie ślubów, w szczególności to przygotowane przez prymasa Stefana Wyszyńskiego w 300 lat po odnowieniu ślubów lwowskich, tym razem przez wszystkich ludzi, we wszystkich kościołach. Czy rzeczywiście uporaliśmy się już z naszymi wadami i grzechami narodowymi. A ostatnio Wielka Pokuta, różaniec bez granic i Jezus, który oficjalnie zaczął w Polsce królować. Cudowne połączenie Niepokalanego Serca Maryi i Najświętszego Serca Jezusa. 
Przecież Maryja zawsze wskazuje na Swojego Syna, ale czy nasze serce są złączone miłością z tymi dwoma?
Matka Boża, Królowa Polski, Królowa Afryki, Królowa Świata … jak śpiewamy Maryjo Królowo Polski, Maryjo Królowo Polski jestem przy Tobie pamiętam, jestem przy Tobie czuwam (czy zawsze pamiętam i czuwam?). Po łacinie jeszcze śpiewaliśmy i śpiewamy … Maria Regina Mundi, Maria Mater Ecclesiae, Tibi assumus, Tui memores, Vigilamus, Vigilamus. To kim jest Maryja? Królową Polski, Afryki czy świata?  Pewnie to, to i to … dlatego również siostry afrykańskie, ugandyjskie, Serca Jezusa z Lodonga, tak chętnie śpiewały … także, że Maryja, Matka … jest również Królową Polski!




Może jednak powinniśmy pójść dalej, że Maryja jest Królową nieba, ziemi, aniołów i ludzi … Matką Boga i człowieka! Rozważamy to w piątej tajemnicy chwalebnej różańca i czytamy w 12 rozdziale Apokalipsy. Nowa Ewa – Maryja, matka wszystkich wierzących w Chrystusie, która od zarania dziejów została powołana do zmiażdżenia głowy węża (szatana) , gdzie Bóg mówi do węża „wprowadzam nie przyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej, ono ugodzi cię w głowę a  ty ugodzisz je w piętę” (Rdz 3:15). Nasza Matka Królowa nieba i ziemi miażdży głowę Szatana, ale on wciąż kąsa jej dzieci i Kościół. Na szczęście jego zamysły i próby są udaremniane, lecz stale walczy aby zwieść jak największą grupę ludzi. Jak się przed tym bronić … nie samemu … lecz oddać się Tej, która miażdży każde zło … oddać się jej w niewolę tzn. dać się Jej prowadzić do wypełnienia woli Bożej, tak jak w Jej życiu, w Jej owocu życia, Żywym i Wcielonym Słowie Bożym, Jezusie. 


 
Matka Słowa z Kibeho (Rwanda)


Tylko Ona, nasza Matka chce abyśmy nie kierowali się naszymi pomysłami czy planami, ale oddali się Jej, tej która prowadzi do Bożego Miłosierdzia. Matka i Królowa … Matka Nasza i Królowa nieba i ziemi. Totus tuus Maryjo  (cały Twój Maryjo) jak mawiał Jan Paweł II, jak oddał całą Polskę w Jej opiekę król Jan Kazimierz, a potem kardynał Stefan Wyszyński … a dzisiaj w uroczystości naszej Królowej oddajemy się  jej sami, oddajemy nasze rodziny i cały naród. Kto lub co króluje w naszych sercach ?… niech króluje nasza Pani … Matka Boża … czy to nasza Czarna Madonna z Jasnej Góry … czy Matka Boża z Kibeho (Matka Słowa z sąsiedniej Rwandy) … a może Nasza Pani z Guadalupe (matka obu Ameryk) … ale przecież Ona jest  jedna -Królowa nieba i ziemi i króluje także w naszych sercach jeśli Jej na to pozwolimy.
Dzisiaj też z siostrami z Ugandy, a potem z o. Wojtkiem i s. Francescą wspólnie świętowaliśmy i śpiewaliśmy .. może nasze i wasze głosy, połączyły się z tymi anielskimi … choć nie tak piękne lecz szczere, pochodzące z głębi serca. Niech ta nasza majówka i … nasze majowe trwa z Maryją! 

Wspólne majowe z s. Francescą i o. Wojtkiem

O Pani moja, o Matko moja pamiętaj, że Twoim jestem, strzeż i broń mnie jako rzeczy i własności swojej! (Vademecum SVD)

wtorek, 28 kwietnia 2020

Dwie Matki i dwóch chłopców.


Lodonga, 27 kwietnia 2020
Dwie Matki i dwóch chłopców, czyli Nawiedzenie św. Elżbiety.
Dzisiaj kontynuujemy nasze rozważania różańcowe, drugą tajemnicą radosną  - Nawiedzenie św. Elżbiety (Łk 1:39-45; 46-56)
Jak to się dzieje, iż Maryja, która nosi w sobie Boga Człowieka, nie zważa na żadne przeciwności i nie szuka wymówek, lecz z pośpiechem rusza i to w góry. Przecież Maryja mogła powiedzieć teraz muszę uważać noszę w sobie Mesjasza, albo że jest zaślubiona Józefowi i nie może swobodnie się poruszać. Mogła też jak to ludzie mówią „rozsądnie” do tego podejść, bo przecież jest to długa i niebezpieczna droga, wymaga więc przygotowania i potrzeby zebrania większej grupy ludzi. Przecież wiemy co się stało jednej osobie, która podróżowała na znacznie krótszej trasie, bo z Jeruzalem do Jerycha (Łk 10:30-37). Czyli około 17 km w dół …. a Maryja około 140 km w górach, i to z pośpiechem, z Nazaretu do Ain-Karim (czyli do źródła obfitości – winnicy czy ogrodów).



Nazaret

Ain Karim

Dlaczego Maryja ruszyła od razu, z pośpiechem? Bo w momencie zwiastowania otrzymała Słowo Boże, przekazane przez Anioła Gabriela. Anioł czekał na wypełnienie Bożego planu tysiące lat … a Maryja może go realizować od razu, z pośpiechem. Maryja słyszy Słowo i od razu je wypełnia. Słyszy je jako znak od Boga, znak Jego Miłości i Miłosierdzia nie tylko do całej ludzkości … ale do konkretnego człowieka, do Elżbiety! Kimże jest ona, czyli z hebrajskiego Elzeba, Eliszeba – co oznacza Bóg jest moją przysięgą, moją doskonałością. Jest tą, która modliła się i czekała na wypełnienie swojej prośby z mężem Zachariaszem przez wiele lat … nawet jej mąż prosił, ale nie do końca wierzył, iż w tym momencie jest to możliwe (Łk 1:18-20). Czy nie przypomina nam to Sary i Abrahama (Rdz 18:10-15). Tym razem role się odwracają i Elżbieta jest bardziej ufna i pełna wiary, jak Abraham. Niepłodność w Izraelu była uznawana za znak nieprzychylności, czy nawet przekleństwa. Zmagania Rachel (żony Jakuba, a matki Józefa i Beniamina), Tamary,(matki Peresa/Faresa i Zary )  Anny (matki Samuela), czy żony Manoacha (matki Samsona), miały swój późniejszy Boży plan.
Tak było też w przypadku Elżbiety, która miała porodzić największego proroka, łączącego Stary i Nowy Testament, Jana Chrzciciela. Maryja zaś była krewną Elżbiety i zapewne była świadkiem jej modlitw i nieustannych próśb … i tego co się mówiło w rodzinie. Słysząc, Dobrą Nowinę od Anioła również eksplodowała miłością … nie mogła zostać na te Słowa obojętna, chociaż nie otrzymała dodatkowych wskazówek, co z tą wiadomością ma zrobić. Miłość i radość, które przepełniały Maryję nie pozwoliły jej siedzieć w domu … popchnęły ją z pośpiechem do dzielenia tej radości z Elżbietą …. Przecież ona tak długo czekała, że nawet inni uznali ją za niepłodną … a taką nie była (jak Anioł mówi, to ludzie uznali ją za niepłodną (Łk 1:36).  U Izajasza 66:9 jest napisane „czyżbym Ja, który otwieram łono matki, nie sprawił  urodzenia dziecka? – mówi Pan. Czyżbym Ja, który sprawiam poród, zamykał łono? – mówi twój Bóg”. Słowo Boże, które przyszło do Maryi, wypełniło się Słowem Wcielonym i zaczęło wypełniać swój plan w swojej mocy i w miłości. A jak ja odpowiadam na usłyszane Słowo Boże, czy wcielam je w życie, z mocą Ducha Świętego?


Tak blisko siebie twarzą w twarz ... i łono w łono. Niezwykła historia Marui i Elżbiety ... Jezusa i Jana Chrzciciela

Około 140-153km z pośpiechem przez góry … Maryja musiała być wulkanem energii, wypełniona Duchem Świętym pokonała ten dystans z pośpiechem, nie oglądając się za siebie. Filippides, który biegł z wiadomością o zwycięstwie Greków nad Persami spod Maratonu do Aten miał umrzeć z wyczerpania po przekazaniu nowiny … a Maryja nie tylko w pośpiechu pokonała trzy i półkrotnie dłuższy dystans … ale jeszcze pierwsza pozdrowiła Elżbietę. Niewyobrażalne dla człowieka, ale możliwe dla Boga!
Maryja nie zważała na wysiłek, trudy aby dotrzeć do potrzebującej osoby. A jak jest ze mną? Maryja "weszła do domu" …  Ona chce wejść do każdego domu … chociaż czasami zastaje drzwi zamknięte. Radość bycia z Maryją, która przychodzi z Jezusem porusza nawet dzieciątko w łonie Elżbiety i napełnia ją Duchem Świętym. Jakże niezwykłe spotkanie dwóch kobiet, dwóch matek, Maryi i Elżbiety … a także dwójki ich dzieci, dwójki chłopców … którzy mają zmienić świat. Proroka i Mesjasza! Co za spotkanie, co za radość, co za wypełnienie Duchem Świętym … dwóch matek i dwóch chłopców. Jak piękna i ważna droga życia od samego poczęcia. Bóg nas powołuje od samego początku, jak powołał proroka Jeremiasza  mówiąc „zanim ukształtowałem Cię w łonie matki znałem cię, nim przyszedłeś na świat poświęciłem cię” (Jr 1:5). To jest także droga każdego z nas. Psalmista pisze  „Ty bowiem stworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie matki. Dziękuję Ci, że mnie tak cudownie stworzyłeś, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę” (Ps 139:18-19). Cud poczęcia, przy którym zawsze obecny jest Bóg z jakimś konkretnym planem dla nas.


Spotkanie Maryi i Elżbiety przepełnione Duchem Świętym

Maryja nie przeraziła się, że może zostać ukamieniowana według obowiązującego prawa, bo zaufała Bogu. Dlatego Elżbieta potwierdza zawierzenie Maryi słowami „błogosławiona , która uwierzyła, że spełnią się  słowa powiedziane przez Pana”. Maryja w tym momencie wykrzykuje z siebie, całą duszą i sercem Magnificat, który powtarzamy w codziennej wieczornej modlitwie brewiarzowej  (Łk 46-56). Jakie jest nasze osobiste uwielbienie Boga, nasza odpowiedź życia na to co Bóg mi … i Tobie uczynił? Może na chwilę przystaniesz, zatrzymasz się i wypowiesz je lub zaśpiewasz … może napiszesz … a może jeszcze potrzebujesz czasu, by dojrzeć do tego i zobaczyć jak bardzo Bóg Cię ukochał już w łonie matki. Bóg mówi do nas przez proroka Izajasza „czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49:15).


Magnificat Maryi .... teraz Ona czeka na Twoją pieśń uwielbienia!
 
Maryja mówi o sobie jako służebnicy, która widzi Bożą obecność nie tylko w swoim życiu ale również innych, którzy zaufali błogosławieństwu jakie udzielił Bóg Abrahamowi. Widzi w sobie, w Jezusie wypełnienie Bożej Miłości i Miłosierdzia, a wypowiedzenie przez Nią słowa są słowami wielu kobiet takich jak Debora (Sdz 5), Judyta (Jdt 9 i 16) czy Estera (Est 4:17). A jak wygląda moje zaufanie do Boga?
Co zatem z Elżbietą, w której łonie, mały Jan Chrzciciel skacze z radości? Ona potwierdza postawę Maryi wobec Boga głośnymi słowami „błogosławiona Ty między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona”(Łk 1:42). Niesamowite, że teraz i my możemy codziennie wykrzykiwać pozdrowienie Elżbiety wraz z pozdrowieniem anielskim … ale czy wykrzykuje je całe nasze życie? Jakie to piękne, że najpierw Bóg posyła Anioła z radosną nowiną do Maryi, potem Ona idzie z nią do Elżbiety która ją wykrzykuje… to teraz chyba pora na nas … pora na Ciebie. Ta Maryja, Matka Jezusa, która przyszła do Elżbiety przychodzi także do Ciebie, przychodzi do Ciebie z Jezusem … ze Słowem Bożym, Słowem Wcielonym … możesz też przyjąć Go w Eucharystii! Niewyobrażalny Cud , dlatego powtarzamy za Elżbietą „A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?”(Łk 1:43).
To co wydarzyło się przy nawiedzeniu trudno wykrzyczeć, wypowiedzieć słowami. Matka Boża przyszła i nadal przychodzi do człowieka jest to kontynuacja zwiastowania! A w jaki sposób my przekazujemy Dobrą Nowinę innym , która wręcz eksplodowała z Elżbiety? Czy idziemy tak jak Maryja z pośpiechem? Czy potrafimy zostawić wszystko, nawet na dłuższy czas, aby być z drugim człowiekiem, który nas potrzebuje?

Dwóch przyjaciół z podwórka

A co z cudownym przesłaniem dwóch matek i dwóch chłopców w łonie matek? Chciałbym się z Wami podzielić moją rodzinną historią. Moja mama Elżbieta w wieku 32 lat i jej koleżanka z pracy zachorowały na żółtaczkę zakaźną zrażone przez  pacjenta szpitala w którym pracowały. Koleżanka i pacjent zmarli, a moja mama przeżyła, chociaż lekarze mówili mojemu tacie, aby przygotował się na śmierć mamy. Mnie i bratu Przemkowi nie wolno było wejść do zakaźnego szpitala, tylko kiwaliśmy mamie, która stała w oknie. Od tego czasu nastąpiło wiele powikłań i chorób. Po jakimś czasie moja mama urodziła moją siostrę Justynę, a gdy miała 37 lat była w ciąży z kolejnym dzieckiem. Wiek mojej mamy, kolejne komplikacje i choroby powodowały nie tylko zagrożenie ciąży ale uważano, że moja mama umrze przy porodzie, a dziecko się nie urodzi żywe, a w najlepszym przypadku urodzi się niepełnosprawne. Lekarz ginekolog wraz z internistą doradzali mamie, a wręcz nakazywali aby dokonała aborcji jeśli chce żyć. W tym czasie miałem 10 lat, mój brat Przemek 13 lat, a moja siostra Justyna 2 latka. Tata z mamą poinformowali nas o sytuacji i powiedzieli nam, że będziemy się wspólnie modlić i tak też zrobiliśmy. Pamiętam jak Przemek narysował mapę Polski, a w niej umieścił obrazek Matki Bożej z dzieciątkiem Jezus (naszą Czarną Madonnę), a obok mapy były napisy Bóg, Honor, Ojczyzna, Rodzina, Praca. I tak całą rodziną klękaliśmy i modliliśmy się … i 29 października 1982r., dokładnie w 15 rocznicę ślubu moich rodziców przyszła na świat moja najmłodsza siostra Honoratka. Mama przeżyła i ma dzisiaj 75 lat, chociaż jeszcze parę razy lekarze oznajmiali jej, że to jej ostatni rok życia. Moja siostra Honoratka urodziła się w miarę zdrowa, bez żadnych niepełnosprawności. Dzisiaj ma 37 lat i radzi sobie całkiem nieźle … nawet redaguje ten blog, który czytacie.  Jak niezbadane  są drogi Pana i jak ważna jest modlitwa, która odmienia ludzkie losy … strach i śmierć przemienia w wielbiącą radość Elżbiety … tym razem mojej mamy … a także taty … i całego rodzeństwa. Nie tylko nasza mama została ocalona, ale też dostaliśmy w darze kolejną siostrzyczkę!



Z siostrzyczką Honoratką( przed naszym blokiem)

Tajemnica zwiastowania i nawiedzenia są ze sobą połączone, prowadzą one do spotkania dwóch matek i dwóch chłopców w ich łonach … a może też jakieś innej matki z czwórką dzieci, też Elżbiety … może to też i Twoja historia. Jak ważna jest modlitwa, jak ważne zaufanie, wsparcie rodziny i krewnych. Pamiętam, jak byliśmy sami z tatą, bo mama była w szpitalu, za pierwszym i za drugim razem, odwiedzała nas moja mama chrzestna, ciocia Ulka. Sama nigdy nie wyszła za mąż, ale ma mnie chrześniaka i inne chrześniaki. Odwiedzała nas i pomagała. Czyż to nie piękne!


Moja Matka Chrzestna- Ciocia Ulka

  A jak Ty możesz pomóc, może nie jesteś mamą czy tatą i nie możesz mieć dzieci, możesz myślisz o innych rozwiązań … a może warto się pomodlić, również z innymi. Może jesteś kapłanem, siostrą lub samotną osobą i może chcesz ofiarować swoją modlitwę za dziecko, które już się poczęło lub pocznie, otoczyć go Bożą i Matczyną opieką przez kolejne 9 miesięcy. Ja już rozpocząłem modlitwę za moje duchowe dziecko … nie wiem jak ma na imię … jakie trudności mają jego rodzice, ale powierzyłem go Bogu i matczynej opiece najlepszej z Matek. Ja rozpocząłem swoją drogę z jeszcze nie narodzonym dzieckiem 25 marca w zwiastowanie, aby świętować 9 miesięcy z Jezusem w dniu Bożego Narodzenia. Jeśli chcesz możesz rozpocząć każdego dnia …. dzisiaj, jutro, 25 marca czy 01 stycznia, gdyż jest wiele matek, rodzin, które potrzebują twojego wsparcia. Wystarczy codziennie dziesiątka różańca z Maryją, Jezusem … Elżbietą, Janem Chrzcicielem … razem z przyszłymi rodzicami i twoim duchowym dzieckiem. Nie bój się zostać opiekunem, jak Józef i powierzyć to dziecko, które przygotował dla świata Miłosierny Bóg. Otul go miłością i modlitwą, żeby mógł/mogła skakać z radości i wyśpiewać pieśń uwielbienia, swoje Magnificat.
„Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” (Łk 1:46-47) … a może dopiszesz swoje słowa … może Boże Słowa … słowem i życiem.

niedziela, 26 kwietnia 2020

"Misyjny zew"

Lodonga, 26 kwietnia 2020r. 

“Wesoły nam dzień dziś nastał, którego z nas każdy żądał; tego dnia Chrystus  Zmartwychwstał, Alleluja, Alleluja!”
W dniu 26 kwietnia, w niedzielę o 7.00 rano odprawiając mszę świętą u Sióstr Służebnic Ducha Świętego modliliśmy się w intencji beatyfikacji naszego Przyjaciela i Sługi Bożego o. Mariana Żelazka.  Pierwotnie chciałem odprawiać tę mszę 29 lub 30 kwietnia … a najlepiej o północy. 
29 kwietnia 1945 r. nastąpiło wyzwolenie obozu jenieckiego Dachau, w którym przebywali też kapłani, osoby zakonne i klerycy, również z internowanego domu nowicjatu księży werbistów w Chludowie. Wśród tych więźniów był także młody Marian Żelazek. Każdorazowo, gdy umierał jeden z jego kolegów, modlił się i brał jego powołanie również na siebie. W późniejszym Ojcu Marianie wypełniło się ponad 20 powołań młodych ludzi, którzy nie przeżyli obozu. Stąd być może siła powołani „Bapy Mariana”, który wypełniał swoje lub raczej Boże powołanie w dalekich Indiach. Już w czasach obozu zdarzało się być Marianowi „Aniołem” dla drugich upadających pod ciężarem kamienia więźniów, gdy dźwigał ich na swoich ramionach. We swoich wspomnieniach o. Marian nie miał wątpliwości, że został cudownie ocalony z tego „piekła obozowego” za przyczyną św. Józefa opiekuna Świętej Rodziny i naszego opiekuna. Dzień 29 kwietnia 1945 był dniem zmartwychwstania, narodzenia się na nowo z Jezusem. Nie było już nadziei, obóz miał być w tych dniach zniszczony i wtedy nastąpiło cudowne ocalenie przez zabłąkany oddział  amerykańskich żołnierzy. Co roku o. Marian świętował ten dzień swojego  Zmartwychwstania, a gdy była możliwość nawiedzał Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu.


Tablica umieszczona w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu

Cudowny dzień Zmartwychwstania i odebrania powołania do posługi w Indiach. Ojciec Marian mając liczną rodzinę, chciał być z tymi, którzy też mają duże rodziny i tworzą jeden z najliczniejszych narodów czyli Indie. Bapa Marianus odkrywał na nowo potrzebę bycia z tymi, którzy są odrzucani, nazywanymi nietykalnymi czy ”pariasami”.  Ta potrzeba widzenia godności ludzkiej tak poniewierana w piekle obozowym w Dachau, zaprowadziła o. Mariana do 25 lat posługi dla prostego plemienia Adiwasów w Orrisa (Odisha)




O. Marian z dziećmi z plemienia Adiwasów

 , a następnie 31 lat w Puri wśród trędowatych braci i sióstr. Co roku 29 kwietnia o. Marian przeżywał dzień zmartwychwstania. Zresztą cała wioska, w której mieszkał o. Marian ze swoimi cierpiącymi przyjaciółmi, była prawdziwą wioską zmartwychwstania. Jezus prawdziwie Zmartwychwstał,,gdy do powstałej nowej szkoły Beatrix dla dzieci z rodzin trędowatych, zaczęły dołączać kolejne dzieci ze zwykłych rodzin. Strach odrzucenia, opuszczenia drugiego człowieka został przezwyciężony. Czyż nie jest to prawdziwe Zmartwychwstanie?



o.Marian z dziećmi ze Szkoły Beatrix

29 kwietnia 2006r. o. Marian świętował kolejne Zmartwychwstanie, to było jego ostanie świętowanie na ziemi, a właściwie to było jego przejście z pielgrzymki po ziemi do domu Ojca w niebie. To  była jego wigilia narodzin do nieba, z których mógł się cieszyć 30 kwietnia świętując już z większością swoich kolegów, którzy przeżyli piekło obozowe w Dachau i swoimi nowymi przyjaciółmi, których spotkał na swojej drodze wśród Adiwasów i trędowatych. Niesamowite … co to za musiała być za uczta i przywitanie przez św. Józefa, któremu się zawierzył, przez Maryję z którą szedł przez całe życie i postawił kościół Matce Bożej , Matce Świata w Puri. O. Marian Żelazek umierając w Jezusie, na nowo narodził się dla innych w Jezusie i doszedł do końca swojej drogi po 88 latach pielgrzymowania. Zainspirował wielu ludzi, również mnie aby odpowiedzieć na „misyjny zew” w Zgromadzeniu Słowa Bożego.


Wspólne chwile z o.Marianem (już w Zgromadzeniu)

Jeszcze przyjdzie czas 29 i 30 kwietnia do ponownej modlitwy o beatyfikację o. Mariana tym razem z lokalnymi Ugandyjskimi siostrami Serca Jezusowego, w ich kaplicy w Lodonga. To nie przypadek, że tak się stanie, inspiracją do tego aby w ten sposób przeżyć ten dzień stała się zapowiedź  Mszy  Świętej, która będzie miała miejsce  w Dąbrówce. Będzie to okazja aby połączyć się duchowo, razem z wszystkimi przyjaciółmi o. Mariana, również z Palędzia i celebrować tę Eucharystię 26 kwietnia w rodzinie Arnoldowej razem z naszymi siostrami „werbistkami.”  Tym razem nie w Indiach, nie w Polsce, a na ziemi ugandyjskiej  (na ziemi przyjaciółki o. Mariana, dr. Wandy Błeńskiej … na ziemi uchodźców z Sudanu Płd., również odrzuconych, wygnanych … i na ziemi w której byli polscy uchodźcy w czasie II wojny światowej). Czy to przypadek?





Ten piękny dzisiejszy dzień świętowałem z sześcioma siostrami, pochodzącymi z Indii, Polski, Nigerii, Chin i Indonezji. Ta nasza rodzina Arnoldowa niesamowicie nam się   rozrosła




 … i Wy do niej należycie i z Wami duchowo się łączymy. O takiej dużej rodzinie marzył o . Marian Żelazek, który jest już w jeszcze większej rodzinie w niebie … i my tam przez niego jesteśmy do niej zaproszeni. W związku z tym, jeszcze raz prosimy o jego beatyfikację, aby mógł być przyjacielem, który zawsze się uśmiechnie i pomoże, jak mówiła Urszula Ledóchowska o każdym świętym, a w której kościele jest też sprawowana msza święta w Dąbrówce.
W czasie naszej Eucharystii w kaplicy sióstr modląc się o beatyfikację o . Mariana i wspominając jego życie, zakończyliśmy pieśniami po komunii, wspominającymi jego życie i dobroć  we wszystkich dostępnych językach!!! Najpierw poprosiłem o zaśpiewanie siostry Benedykty z Indii, która właśnie pochodzi z Orissy (Odishy) tego rejonu, który ewangelizował swoim świadectwem Bapa Marianus wśród plemienia Adiwasów.  Z tego plemienia wyszło już 4 werbistowskich biskupów, a jeden z nich Arcybiskup John Barwa udzielał mi święceń kapłańskich. 



Święcenia kapłańskie udzielone przez bp. Johna Barwa


Jak ta historia niesamowicie się toczy … i jakie są już tego owoce ( z drugą co do wielkości liczbą werbistów pochodzących z Indii), a jakie jeszcze mogą przyjść po beatyfikacji! Po przepięknej pieśni siostry Benedykty, mieliśmy kolejną …. po łacinie (Laudate omnes gentes, laudate Dominum) ale w  końcu o. Marian jeszcze studiował przed II Soborem Watykańskim również w Rzymie. I tak w końcu doczekaliśmy się pieśni sr. Franceski. Ten śpiew tak bliski naszemu sercu, pochodził z hymnu szkolnego o. Mariana Żelazka w Chludowie. Siostra Franceska uczyła u boku tego naszego patrona przez 6 lat, a niedawno jeszcze z przedstawicielami szkoły odbierała nagrodę o. Mariana wśród Rodziny Arnoldowej na Jasnej Górze … a dzisiaj jest z nami. Zaśpiewała jeszcze raz dla Was tę pieśń z tukulu, czyli chatki afrykańskiej (nieco lepszej chatki, bo wybudowanej na terenie sióstr).





Muszę Wam powiedzieć, iż tak rozochociliśmy się tym śpiewem, że jeszcze mieliśmy śpiew z Nigerii, Chin i Indonezji … a po mszy pamiątkowe zdjęcie (również z siostrą z Indii i Polski) … a potem agapa!!! Znalazła się nawet sałata z ogródka, a ku naszemu zaskoczeniu pojawiły się również pączki … według polskiego przepisu o. Pawła Gałły najlepszego cukiernika i piekarza wśród polskich werbistów! Oczywiście Sr. Francesca nie tylko uczyła religii w Chludowie, ale też rozwijała talenty kulinarne, które tak potrzebne są na misjach! Drogi Ojcze Pawle nauka nie poszła w las (co prawda ja nie nauczyłem się piec pączków podczas mojej praktyki seminarnej na Madagaskarze, ale się nimi zajadałem) i możesz być dumny ze swojej uczennicy, gdyż pączki były z dżemem i cukrem pudrem!!! Smacznego!






A ja tam byłem … pączki jadłem i … herbatę piłem!
Serdecznie Was pozdrawiam łącząc się w modlitwie o beatyfikację naszego Przyjaciela o. Mariana, który mówił „nie trudno jest być dobrym, wystarczy tylko chcieć!” Mam nadzieję, że również Ty tego chcesz i za jakiś czas spotkamy się razem z nim na prawdziwej uczcie w niebie … ale póki co nie zapominajmy o spotykanych na naszej drodze ludziach.
o. Andrzej

O.Marian Żelazek- " Nowy Kolumb"

piątek, 24 kwietnia 2020

Zwiastowanie.

Lodonga, 24 Kwietnia 2020r.


Moi Drodzy chciałem się z Wami podzielić rozważaniem radosnych tajemnic różańca. Skłoniło mnie do tego pytanie mojej siostry Justyny o pierwsze soboty miesiąca … i jak może wyglądać 15 minutowe rozważanie/medytacja na temat tajemnic różańca. Tajemnice związane ze Słowem Bożym wypełnione w Jezusie, towarzyszą nam w wędrówce przez życie razem z Maryją i Józefem. W oczekiwaniu na nie prorocy prowadzili innych do miłości Boga, do Jego tajemnicy zbawienia. Dzisiaj łącząc się z nimi, idziemy przez nasze życie razem z Maryją, naszą Matką, która prowadzi nas do swego Syna. 
Dzisiaj pierwsza tajemnica radosna Zwiastowanie (Łk 1:26-28)
„Oto ja służebnica Pańska….”(Łk 1:38a)


Matka Boża Królowa Afryki- Lodonga (Uganda)


Największa tajemnica Boga, który tak ukochał człowieka stworzonego na jego obraz i podobieństwo  (Rdz 1:26-27) dając mu pod władanie (opiekę) całą ziemię. Lecz człowiek w swojej wolności wybrał podszepty Złego niż posłuszeństwo kochającemu Bogu, który stworzył dla niego cały świat. Pomimo, że Bóg postawił ludzkość tak wysoko ponad wszelkie stworzenie, człowiek uległ pokusie bycia na miejscu Boga, zrywając więzy zaufania. Konsekwencja grzechu, lęku oraz oddalenia się od Boga, a nawet obawy przebywania w Jego pobliżu, doprowadziły do braku jedności nieskazitelnego, pełnego miłości Boga z zagubionym człowiekiem. Grzech i śmierć, jako jego następstwo towarzyszyła ludziom przez tysiące lat. 



Grób- Sudan Południowy


 Kolejne przymierza zbliżały człowieka do Boga od czasu Noego, a bardziej widoczne od momentu wezwania Abrahama, który był człowiekiem sprawiedliwym i pełnym wiary wsłuchującym się w Słowo Boże, które wypełniło się w jego posłuszeństwie. Dzięki temu Abraham nawet był gotów ofiarować swojego syna Izaaka, licząc, iż Miłosierny Bóg sam znajdzie ofiarę. Ta ofiara w postaci baranka znalezionego w buszu, przypomina nam o ofierze Baranka i Paschy, która wypełniła się za czasów Mojżesza wyprowadzającego naród wybrany z ziemi niewoli z Egiptu do ziemi obiecanej. Kolejne przymierze z Dawidem (2 Sam 7) przypomina nam o planie Bożym na wybawienie ludu Izraela i wszystkich narodów (gdyż błogosławieństwo Abrahama dotyczy wszystkich narodów).
U proroka Jeremiasza 31:33-34 znajdujemy przymierze, które jest zawarte w sercu, w sercu które jest skropione wodą i zmienione z kamiennego na żywe (Ez 36:24-26). Cały plan Boży, plan miłości Boga wybawienia człowieka z niewoli grzechu i śmierci wypełnia się w Jezusie (Jozue, Jeszua). Jego imię oznacza Boga, który zbawia. Wiemy, że to Jozue, a nie Mojżesz wprowadza lud wybrany do ziemi obiecanej, a przez Jezusa cała ludzkość wprowadzona jest do ziemi obiecanej, do raju utraconego, do domu Ojca, aby żyć wiecznie.


Pierwsza piesza uchodźców z Sudanu Południowego

Dlatego po tylu tysiącach lat oczekiwania, zapowiedzi przez proroków pojawia się posłaniec Boży, Archanioł Gabriel, aby zapowiedzieć ten radość ludzkości. Pojawia się w szóstym miesiącu. Oznacza to połowę czasu, jak połowę roku, lub połowę dnia (licząc w systemie żydowskim od poranka). Oczywiście obietnica odnosi się też do Elżbiety i Jana Chrzciciela, który poprzedza wypełnienie się obietnicy Bożej, obietnicy Zbawienia. Co ciekawe w dobie Imperium Rzymskiego Anioł Gabriel jest posłany nie do wielkiego miasta, nie do królowej … ale do nic nie znaczącej prowincji Galilei, do małego miasteczka, o którym kto mało słyszał, do dziewicy w tym miasteczku zaślubionej już Józefowi … aby było jeszcze ciekawej z rodu Dawida. Niesamowity plan  Boży, w ogóle nie pasujący do wyobrażeń ludzkich! Przychodzi do Maryi (lub raczej Miriam, czyli pełnej piękna, pełnej łaski). Miriam, która była siostrą Mojżesza i czuwała nad nim, gdy płynął w koszyku. Mojżesz, który wydawał się synem córki faraona, a faktycznie oddany na jakiś czas własnej Matce, aby gdy nadeszła jego godzina zostać  wezwany aby wybawić swój lud z ziemi niewoli.
Ten Anioł Gabriel mówi o wypełnieniu obietnicy do młodej dziewicy, pełnej łaski, piękna i radości Maryi, wypełnienia obietnicy danej Dawidowi (stąd u Mateusza  1:1-17 cała geanologia Jezusa), mówiąca o domie Jakuba (jako protoplasty narodu wybranego Izraela). Ten Anioł, którego imię oznacza moc Bożą, mówi o mocy Bożej, która wypełni Maryję w Duchu Świętym. Maryja, która jest otoczona i osłonięta mocą Najwyższego, jak Arka Nowego Przymierza. Gdzie obłok pozostawał nad Namiotem Spotkania i z nim się poruszał (Wj 40:34-38). Maryja jest pełna łaski, czyli będąca w tym obłoku Arką Przymierza, niosącą w sobie nie kamienne tablice przykazań, lecz samego Boga. W łonie Matki jak w Arce znajduje się Bóg Jezus z przymierzem wiecznej miłości do człowieka. Matka Boża ma go nosić przez 9 miesięcy w swoim łonie, a przez kolejne 30 lat Jezus jest z Najlepszą Matką, Matką Boga i ludzi.




Niewyobrażalny plan miłości Bożej zapowiedziany przez proroka Izajasza 7:14 „dlatego Pan sam da Wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie go imieniem Emmanuel.” Plan wyjaśniony przez Anioła Maryi, która pyta się jak to się stanie skoro nie znam męża (skoro jestem dziewicą Łk 1:34). Plan, który został potwierdzony Józefowi wybrańcowi Bożemu, który staje się opiekunem Maryi i Jezusa na ziemi (Mt 1:22-23). Bóg, który jest z nami, który przyjmuje również ludzkie ciało „A Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami”(Jn 1:14). Jak to się stało, że Bóg przygotował sobie i wybrał Maryję i Józefa do planu Miłości, którym zachwycili się Aniołowie. Bóg przez Anioła Gabriela oznajmia Maryi i Józefowi Dobrą Nowinę, na którą odpowiadają całym swoim życiem.
Wyobraźmy sobie Maryję i Józefa, którzy mają już swoje plany, ale wkracza w nie Bóg ze swoim planem, który miał nie tylko dla nich, ale dla całej ludzkości, przygotowany przed tysiącami lat. Pojawia się zaskoczenie u wszystkich, bo Boży plan przekracza wszystkie ludzkie wyobrażenia i jest najpiękniejszy i najdoskonalszy . Anioł Gabriel wypełniając Boże posłannictwo, potwierdza to znakiem w rodzinie Maryi, gdzie Elżbieta uznana za niepłodną przez ludzi, jest już w szóstym miesiącu w stanie błogosławionym, „gdyż dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1:37 jak w przypadku Sary żony Abrahama Rdz 18:14).


Homilia o Świętej Rodzinie (Layina- Sudan Południowy)

Niesamowita tajemnica Zwiastowania, Miłosierdzia Boga do człowieka, który wysyła Anioła i nie odchodzi od Maryi zanim nie wypowie tych słów „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Słowa Twego”.
A jaki jest Boży plan w stosunku do mnie i do każdego z nas i jak na niego odpowiadam? Przecież Bóg nas zna po imieniu … a może go nie do końca jeszcze odczytaliśmy, albo jesteśmy w trakcie jego realizowania … a może wybraliśmy swój świetny plan … zamiast najpiękniejszego planu Bożego? Może jeszcze jest czas odpowiedzieć na niego … na to właśnie Słowo, kierowane do mnie po imieniu.
Pamiętam, gdy miałem świetny plan i byłem w podróży dookoła świata, ale tak się złożyło, że zapragnąłem odwiedzić Guadelupe, gdy byłem w Meksyku. Tak też się stało i pewnego styczniowego nieco deszczowego dnia szukałem Matki Bożej … a właściwie Jej wizerunku. Spodziewałem się czegoś wielkiego, pięknego i niesamowitego … i nie mogłem do końca uwierzyć, że to nie piękny obraz jak na Jasnej Górze , a płótno za szkłem (jak później się dowiedziałem właściwie pancho Juana Diego). Szukałem dalej idąc z nowej bazyliki do starego kościoła … ale musiałem zawrócić. Zobaczyłem klęczące starsze panie i pomyślałem, że to musi być to święte miejsce. Matka Boża z Guadelupe taka niepozorna na tym płótnie, taka pokorna, a jednak jaka piękna przez swoje macierzyństwo, będąca brzemienną …. Niesamowite!!! Nie miałem wtedy zwyczaju modlić się modlitwą Anioł Pański, raczej odmawiałem różaniec prosząc o dobrą żonę. Jednak w tym momencie coś mnie tchnęło i będąc na kolanach zacząłem się modlić słowami Angelus. Jednakże, po słowach w drugiej części „ Oto ja służebnica Pańska …” nie mogłem pójść dalej coś mnie wstrzymało … po chwili uśmiechnąłem się i powiedziałem, no dobrze Jezu jak chcesz, a właściwie jaka jest wola naszego dobrego Ojca, przecież Ty zawsze mi błogosławisz! Poczułem powołanie do kapłaństwa misyjnego i mogłem już dokończyć „… niech mi się stanie według Słowa Twego.” 


Poncho Juana Diego z cudownym wizerunkiem Matki Bożej- Meksyk( Gudalupe)

12 lat później będąc na prymicjach u św. Małgorzaty w Poznaniu, jeden z ministrantów wręczając mi obraz Baranka (który sam namalował), powiedział teraz jest czas, abyś dokończył te słowa „A Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami”.  Właśnie to słowo, które było na moim obrazku prymicyjnym, które zaprowadziło mnie do Zgromadzenia Słowa Bożego. A gdzie Ciebie prowadzi Słowo Boże, gdzie Ciebie prowadzi Bóg? Może chce czegoś od Ciebie więcej jak od Abrahama i Mojżesza, Maryi i Józefa. Może znowu dzisiaj wzywa Cię po imieniu.
Każdy ma spotkanie ze Słowem, taki moment znalezienia swojego przeznaczenia, powołania do planu Jego miłości dla Ciebie i przez Ciebie dla innych. Pamiętam spotkanie w kaplicy św. Piotra i Pawła w obozie dla uchodźców w Bidibidi. W tej kaplicy, Sudańczycy południowi z plemienia Nuer przyjęli mnie z wielką gościnnością. W tym dniu jedna z dziewczynek dość wysoka, z zakrytą głową przyszła do spowiedzi … wydało mi się interesujące jej sformułowania odnośnie grzechu i miłości do Boga. Spytałem się czy była już wcześniej u sakramentu pojednania. Odpowiedziała mi że nie, ale bardzo go kocha, z całego serca i chce być z Nim przez całe życie. To było moje pierwsze spotkanie w tej kaplicy, dlatego przedstawiła się jako Elisabeth, wskazała mi na starszą siostrę i spytała o moje imię. 


Wspólne zdjęcie z Elisabeth

 To jej pragnienie czystego serca przypomniało mi pragnienie Tereski od Jezusa, która uciekła z domu jako mała dziewczynka, aby być z Jezusem. Chciała zbudować erem tam przebywać z Jezusem, aż do końca, gotowa na śmierć męczeńską od Maurów. Oczywiście też drugą Tereskę od Dzieciątka Jezus, która widziała Dobrego Ojca, który odsuwa kamienie aby nie upadła po drodze. Niesamowita jest też historia sr. Faustyny, która spotkała Jezusa na balu (dyskotece). A jaka jest Twoja historia, a może jaka będzie … czy chcesz podzielić ją z Jezusem, Maryją, Józefem i Archaniołem Gabrielem w tej tajemnicy Zwiastowania, która przyniosła Tobie i całemu światu Miłość i Wybawienie … oraz zaprasza Cię do życia z Nim … wiecznego i w miłości … w mocy Ducha Świętego!
 „… niech mi się stanie według Słowa Twego” (Łk 1:38b)