piątek, 15 lipca 2016

Konflikt w Lainya





Lainya, 14 lipca 2016r,

„God is our refuge and our strenght,
an ever-present help in distress.” (Ps 46:2)
Nasi mali lokalni uchodźcy z piłką na tle Domu Nadziei
To już czwarty dzień wzajemnego ostrzeliwania się żołnierzy i opozycji w Lainya. Do naszego Domu Nadziei schroniło się już 165 uchodźców z miasteczka. Mamy 119 dzieci i 46 dorosłych, czyli 165 osób plus nasza czwórka ojców z Indii, z Indonezji i z Polski (2). Nie spodziewałem się, że aż tyle dzieci znajdzie już swój tymczasowy dom w naszym Domu Nadziei. Jednak dzieci są w wyniku działań wojennych najbardziej narażone na niebezpieczeństwo i nie mogą się tak szybko przemieszczać jak dorośli.
 
Większość mieszkańców uciekła w głęboki busz, ale tam narażeni są na przebywanie w różnych warunkach pogodowych, szczególnie teraz jest ciężko w czasie pory deszczowej. Kolejnym problemem jest brak żywności, choroby, komary roznoszące malarie (brak lekarstw) i węże. Nasze miasteczko jest opuszczone, częściowo splądrowane przez żołnierzy, a niektóre domy spalone.
 
Zaraz za płotem oddzielającym Dom Nadziei zostały spalone domy naszych sąsiadów Emilii z rodziną i naszego pracownika Vitosa. Na szczęście cała rodzina jest bezpieczna na terenie naszej posesji.

Sytuacja w stolicy kraju w Dżubie wydaje się być opanowana, czego niestety nie można powiedzieć o innych rejonach Sudanu Południowego. Brak bezpieczeństwa w Kajo Kejy gdzie przebywają Kombonianie, a ostatnio w Yei (siostry Służenice Ducha Świętego) gdzie doszło do ostrzeliwania różnych miejsc.

Część ludności opuszcza te miejscowości, ale jest problem ze znalezieniem bezpiecznego miejsca.
My w Lainya trwamy na modlitwie powierzając się Bożemu Miłosierdziu w codziennej Eucharystii, koronce i różańcu.

W modlitewnym pozdrowieniu,
o. Andrzej


10m od naszego miejsca zostały spalone domy naszej
 sąsiadki Emili z rodziną i naszego pracownika Vitosa. 
Na drugim planie widoczna nasza brama i płot




Kolejny spalony dom. Większość miasta została splądrowana a część domów spalona.


Lainya została opuszczona przez mieszkańców,
którzy ukryli się w buszu.
Tylko mała garstka ok.100 osób schroniła się
w Domu Nadziei na terenie naszej parafii.






wtorek, 12 lipca 2016

Konflikt


Lainya, 11 lipca 2016r.

„Jezu, ufam Tobie!”

Drodzy Przyjaciele;

To już prawie dwa miesiące od ostatniego listu. Śmierć Siostry Weroniki nie pozwalała mi się cieszyć z Wami codziennymi małymi wyzwaniami i radościami. Jej życie, który było wypełnione służbą dla innych jako siostra i doktor zostało zakończone 20 maja, w wyniku odniesionych ran postrzałowych od żołnierzy do karetki, którą prowadziła kilka dni wcześniej . Siostra Weronika została pochowana w Lutaya na przedmieściach Yei, w parafii św. Józefa, a 2 lipca odbyła się uroczysta msza. W tym czasie łączyłem się duchowo z Yei, gdyż prowadziłem rekolekcje w Dżubie wprowadzające w tajemnicę Miłosierdzia Bożego w parafii … św. Józefa. Jak wiecie w Lainya mamy całą św. Rodzinę także czułem się jak w domu.
Dom Nadziei zamiast służyć jako centrum dla dzieci i młodzieży ...
dzisiaj służy uciekającym z miasteczka Lainya

Niestety od piątku 08 lipca w wigilię piątej rocznicy niepodległości Sudanu Płd. wybuchły walki w stolicy, głównie pomiędzy żołnierzami wywodzącymi się z opozycji a siłami przychylnymi Prezydentowi Salva Kiir. Wydarzenia w stolicy były poprzedzone działaniami na terenie Wau od 24 czerwca, gdzie wiele ludzi straciło życie, a grupa ponad 100.000 mieszkańców uciekła przed konfliktem.

Mama z dziećmi w Domu Nadziei

Na końcu kwietnia mieliśmy nadzieję, że sytuacja ulegnie poprawie po przybyciu przedstawiciela opozycji, a jednocześnie wiceprezydenta Riek Machara. Nowy rząd został uformowany, jednakże problemy nie zostały rozwiązane. Powstanie kolejnych stanów  pogłębiło plemienne konflikty. Prezydent i wiceprezydent przestali kontrolować w pełni armię a sytuacja wymyka się spod kontroli. Destabilizacja i anarchia są jednym ze scenariuszy dla tego młodego państwa.

Rodzina w oczekiwaniu na rozwój sytuacji w Lainya


Dzisiaj konflikt rozszerzył się na inne rejony, a regularna wymiana ognia trwała w Lainya od porannych godzin. W Domu Nadziei, który miał służyć dzieciom i młodzieży pojawili się pierwsi ludzie poszukujący schronienia. Około 50 osób znalazło miejsce w naszym domu. Wojsko i rebelianci przechodzili przez teren naszej misji, ale dzięki Bogu nikt nie ucierpiał. Wydaje się, że obecnie (godz. 16.20) ogień został przerwany.

Moi przyjaciele łączę się z Wami w modlitwie, w zaufaniu w Jezusie
… i ciągłej nadziei dla Sudanu Płd;
o. Andrzej
Szukający schronienia w naszym Domu Nadziei






sobota, 21 maja 2016

Jedno serce, wiele twarzy



Moi Drodzy Przyjaciele;

Chciałbym podzielić się z Wami wiadomością o śmierci naszej Siostry Weroniki, która została postrzelona w czasie posługiwania jako doktor w karetce pogotowia przez żołnierzy. Gdy Sr. Weronika wracała ze szpitala położonego na przedmieściach Yei po dowiezieniu mamy ze skomplikowaną ciążą bliźniąt, było już koło 1.00 nad ranem. Wracała sama oznakowaną karetką, a niespodziewanie w jej kierunku zostało oddanych wiele strzałów. Jeden z pocisków prawdopodobnie przebił się przez drzwi i przeszedł przez ciało siostry uszkadzając całkowicie biodro. W samochodzie znaleziono kolejne cztery dziury po pociskach. Gdy wikariusz generalny z Yei po anonimowym telefonie dotarł na miejsce zdarzenia Sr. Weronika była na zewnątrz samochodu. O. Zacharia zabrał siostrę do „Harvest Hospital” z którego wracała, a był oddalony od tego miejsca o 1 km. W poniedziałek w nocy i nad ranem sr. Weronika przeszła 7 godzinną operację. Warunki w Sudanie Płd. nie pozwalały na kontynuowanie dalszej operacji. Siostra straciła przytomność wdarło się też zakażenie. Ostatecznie w poniedziałek wieczorem została przetransportowana do szpitala w Nairobi. Dzisiaj w piątek rano odeszła do domu Miłosiernego Ojca. Jest to też specjalny dzień dla sióstr służebnic Ducha Świętego, gdyż w tym dniu przypada rocznica beatyfikacji ich wpółzałożycielki ( razem ze św. Arnoldem Janssenem) matki Józefy Hendriny Stenmanns.


Życie jest nie przewidywalne. Jeszcze w niedzielę po naszej mszy w Lainya udaliśmy się do naszych sióstr „niebieskich” w Yei aby wspólnie świętować uroczystość Zesłania Ducha Świętego, oczywiście też święto naszych sióstr służebnic Ducha Świętego. W tym dniu Sr. Weronika była trochę zabiegana, ale jednak cieszyła się naszą obecnością. Po modlitwie do Ducha Świętego, trochę sobie podjedliśmy, bo nie ma jak to … u Sióstr:), pożartowaliśmy i udaliśmy się na spoczynek. Tego dnia nie wracaliśmy już do Lainya, gdyż zrobiło się późno. Siostra Weronika pojechała z jednym skomplikowanym przypadkiem przedwczesnego rozwiązania do „Harvest Hospital”. Jest to jedyny szpital w całym Yei River State, który jest odpowiednio przygotowany do takich przypadków, z odpowiednimi narzędziami i inkubatorami. Siostra Weronika wraz z innymi siostrami „niebieskimi” prowadzi St. Bakhita Health Center, który od roku ma oddział położniczy, ale jeszcze bez całkowitego wyposażenia pozwalającego na pomoc w skomplikowanych przypadkach ciąży ( jak przedwczesny poród lub ciąża bliźniacza).

Po raz drugi Śr. Weronika zawiozła kolejną mamę do Harvest Hospital po północy. Jak się okazało to była ostatnia posługa Siostry Weroniki. Zmarła w służbie drugim jako oddany doktor i siostra, również nasza Siostra z Sudanu Płd., z rodziny Arnoldowej.
Czasami mogło się wydawać, że Sr. Weronika jest wymagająca, ale zawsze była gotowa otworzyć serce dla osób przychodzących do kliniki. St. Bakhita to specyficzne miejsce, gdzie ludzie nie tylko udawali się na leczenie, ale czuli się bardziej u siebie, bardziej jak w domu … i to też zasługa naszej kochanej siostry.

Pomimo zewnętrznej twardej postawy misjonarki, Sr. Weronika oddawała swoje serce nawet w drobnych sprawach ,,, choć nie dla wszystkich drobnych:) Pamiętam, jak raz udawała się na urlop do Słowacji i poprosiłem ją o czekoladę (której bardzo mi brakowało w Sudanie Płd). Po przyjeździe z wakacji przywiozła największą czekoladę Milki  … nie tylko mi, ale każdemu współbratu i siostrze. Może się to wydawać mały gest, ale tak naprawdę to świadczyło o wielkości serca Siostry Weroniki.


Taką będę ją pamiętać jako oddaną ludziom z Sudanu Płd. aż do końca i jako moją siostrę.
Chciałbym je dzisiaj razem z Wami zaśpiewać „Kochany bracie, kochano siostro nie wiem kim jesteś, gdziekolwiek żyjesz, na jakiejkolwiek spotkam Cię drodze zawsze otwarte moje ramiona przygarną Ciebie ...”
Mam nadzieję, że wkrótce Sr. Weronika zostanie świętą jako oddana misjonarka i męczennica.

W miłości Słowa Bożego,
o. Andrzej



czwartek, 5 maja 2016

Laudato, Si, o mi Signore

Lainya, 01 Maja 2016r.
Laudato, Si, o mi Signore
Chwalcie Pana … (radujcie) się w Nim!
Ostatnie dwa tygodnie były bardzo dobre dla mnie i jak sądzę również dla Sudanu Płd., … a także dla Polski. Po pierwsze odnowienie Polski, a raczej ludzi w Polsce ( i nie tylko … bo nawet w dalekim Sudanie Płd.) w 1050 rocznicę chrztu miało swój wymiar nie tylko w przebiegu uroczystości ale pewnej łączności ludzi między sobą, która owocowała przypomnieniem własnych korzeni i (re)ewangelizacją. Dzięki otwartości Biskupa Damiana Bryla, ks. Szymona Stułkowskiego, mojej siostry Honoraty Dzida i wielu ludzi dobrej woli udało się na INEA stadionie w Poznaniu uzbierać kwotę 58 748, 76 zł dla doprowadzenia wody z mechanizacją na terenie Domu Nadziei wraz z przyszłą infrastrukturą. Taka sama kwota zostanie przeznaczona na remont Domu Dziecka w Lesznie. Bardzo cieszymy się w Lainya z otwartości Archidiecezji Poznańskiej i wszystkich ludzi  z całej Polski (i nie tylko), którzy przybyli 16 kwietnia na stadion w Poznaniu. W tym też dniu zostały ochrzczone dwie dorosłe osoby, ale to one przypomniały nam o naszym własnym chrzcie, rodzicach i chrzestnych ale też o naszych początkach. Zebrana kwota świadczy też o otwartości serc i chęci dzielenia się z drugim. Cieszę się, że poznaniacy i nie tylko sięgnęli głębiej niż do kieszeni, bo do swojego miłosiernego serca.

W zbliżającą się rocznicę wydania encykliki „Laudato Si” chcę z Wami wspólnie chwalić Pana. Dzięki Ojcu Świętemu przypomniana nam została relacja z przyrodą i pięknem stworzenia, które jest przecież dziełem Boga. Ten niesamowity dar, który został nam powierzony wielokrotnie został nadużywany. Nasz Miłosierny Stwórca chce abyśmy w odpowiedzialny sposób zarządzali powierzonymi nam dobrami ( panowanie z Rdz 1:26 powinno raczej iść w kierunku służenia, czy raczej opiekowania się lub współpracy z naturą). Te piękne dary natury możemy wykorzystać w odpowiedni sposób i cieszyć się nimi.
W Domu Nadziei będziemy mieli zbiornik na 3000l wody płynącej z nieba:), wykorzystywać będziemy naturalną energię słoneczną dzięki panelom solarnym i bateriom, a przede wszystkim dzięki Wam będziemy też mieli wodę z odwiertu, która będzie pompowana do zbiornika na wieży znów za pomocą energii słonecznej!!! Jak widzicie żyjemy zgodnie z naturą i korzystamy z Bożych darów, ale też mądrości człowieka (na pewno inspirowanej przez Stwórcę:). Co prawda muszę się przyznać, że dla przygotowania terenu wycięliśmy trochę drzew, ale obiecuje, że w odpowiednim czasie zasadzimy wielokrotnie więcej wokół powstającego Domu Nadziei.
Dobre Nowiny zbiegły się w czasie z moimi urodzinami (18.04) i rocznicą bycia Proboszczem (19.04). Za wszystkie życzenia i szczególny prezent dla naszych najmłodszych parafian gorąco dziękuję. Mam nadzieję, że otwarcie centrum dla dzieci i młodzieży nastąpi w ciągu dwóch … a może trzech miesięcy (musi wziąć poprawkę na Sudan Płd.:). 

W tym tygodniu powrócił do kraju Riek Machar opozycjonista w stosunku do prezydenta Salva Kiira. Jego przyjazd był długo oczekiwany od podpisania w sierpniu porozumień pokojowych w Addis Ababa (Etiopia), które miały zakończyć wojnę domową, która trwała od grudnia 2013r. W wyniku działań wojennych ok. 50000 ludzi straciło życie, a ok. 2,3 mln zmuszonych zostało do opuszczenia swoich miejsc.  W piątek został utworzony nowy rząd jedności, stąd też nowa nadzieja.
Jednak rząd stoi przed wieloma wyzwaniami w tym wzajemnego przebaczenia, pojednania ale też rozliczenia zbrodni. Kolejną kwestią jest nowy podział administracyjny na 28 stanów, który budzi wiele kontrowersji, w szczególności dzieli terytoria niektórych plemion. Wydaje się jednak, że przybycie Riek Machara i utworzenie rządu może być pierwszym stopniem do realizowania porozumień pokojowych.  
Dziękujemy za Waszą modlitwę i łączymy się z Wami w modlitwie,
o. Andrzej

„Śpiewajcie (wykrzykujcie) na cześć Pana wszystkie ziemie;
służcie Panu z weselem! Stawajcie przed Jego obliczem wśród okrzyków radości” (Ps 100:1-2)


środa, 13 kwietnia 2016

1050 rocznica Chrztu Polski

Lainya, 13 kwietnia 2016r.

W tym tygodniu obchodzimy 1050 rocznicę chrztu Polski. Moje pierwsze lata spędziłem na Śródce w parafii Archikatedralnej. W tym miejscu gdzie się wszystko zaczęło, gdzie biskup Jordan przybył prawdopodobnie nie z Magdeburga, ale Zadaru, gdzie Dobrawa i jej małżeństwo z Mieszkiem I wpłynęło na dalsze losy i rozwój Polski. Wydaje się, że Dobrawa ma znaczące miejsce w naszej historii, w początku rozpoznawania tożsamości Polski z dziedzictwem chrześcijaństwa. Jest to punkt przełomowy w naszych dziejach, podobnie jak historia królowej Jadwigi i Władysława Jagiełły dla Litwy. Niesamowite jak małżeństwo Dobrawy i Mieszka, kontynuowanie przez syna Bolesława Chrobrego wpłynęło na scalanie państwa, a potem królestwa. To jednoczenie wychodziło poza granice z ideą w pewnym sensie jednoczenia Europy przez cesarza Ottona .. i zjazdu gnieźnieńskiego. Tradycja związana z św. Maurycym i jego służbie  i wierności aż do męczeństwa raczej jedynemu Bogu niż ludziom czy bożkom, naradza się na nowych terenach Polski z tradycją św. Wojciecha i jego misji (a raczej misji Jezusa).
o. Wojtek przygotowuje wosk do formowania Paschału na Wielkanoc

Poznań, Gniezno, Lednica tu należy szukać naszych początków. Gdy wchodzisz do Poznańskiej Katedry i na chwilę się zatrzymasz … jak pielgrzym odkrywający swoje dziedzictwo, swoją tożsamość, swoje początki i popatrzysz na złotą kaplicę, przenikniesz dawną obecność księcia Mieszka I i kolejnych królów z rodu Piastów pochowanych w tym niesamowitym miejscu, powiesz za Janem Pawłem II tu jest kolebka polskiej państwowości, tu jest kolebka piastów.
W tym również miejscu prawdopodobnie otrzymał chrzest Mieszko I ze swoim dworem i najbliższymi, a zbiorowy chrzest mógł odbyć się w okolicach Lednicy. Niesamowite, że w tej samej parafii Archikatedralnej i ja zostałem ochrzczony. W tych dniach łączę się z Polską, z Poznaniem i moją rodziną. Dzisiaj mój brat Przemysław (na drugie Wojciech) obchodzi imieniny. Niełatwa historia Polski była kontynuowana przez Przemysła II (i stąd gród Przemysława), który próbował na nowo zjednoczyć Polskę, a co mu się nie udało (po zamachu Branderburczyków) zostało dokończone przez Władysława Łokietka.
Nalewanie wosku do formy do Paschału ... zrobionej z 3 puszek po dżemie:)

Dzisiaj będąc w Sudanie Płd., w państwie które powstało niecałe 5 lat temu zadaje sobie pytanie;
na ile chrześcijaństwo może zmienić ten kraj? I na ile życie lokalnych ludzi jest przeniknięte wartościami Ewangelii? … kiedy zazna pokoju i ludzie przestaną walczyć między sobą?
Sądzę, że podobne pytania możemy sobie zadać w Polsce, może zmieniając dwa pierwsze pytanie „na ile chrześcijaństwo zmieniło nasz kraj? Na ile staram się zmienić siebie … (a może i kraj) będąc chrześcijaninem i Polakiem?
Od sierpnia w Sudanie Płd. czekamy na pełny przyjazd opozycji i realizację porozumień pokojowych. Wczoraj jednak, gdy część opozycji wróciła i była serdecznie witana, została pobita przez siły rządowe i 16 osób trafiło do więzienia. Chyba nie o taką „gościnność” nam chodzi i w nie taki sposób można osiągnąć pokój. Do naszego miasteczka Lainya i w okolice przybyła duża grupa nowych żołnierzy, którzy mają nam podobno zapewnić większe bezpieczeństwo … tylko jeszcze nie wiemy przed czym. Faktem jest, iż żołnierze nie otrzymują regularnego żołdu … tak więc parę dni temu przyszli zrywać mango z naszego terenu. Mówiłem im, że tym razem mogą wziąć mango (bo byli głodni), ale następnym razem aby nie przychodzili z karabinami po mango … ale zrywali je z okolic kościoła (kolejne dwa drzewa) a nie naszej misji.
i już gotowa świeca Paschalna ... jak widać zrobiona w Sudanie Płd.
 (opaska) zrobiona rękoma o. Wojtka ... made in South Sudan by Fr. Wojtek)

Oczywiście, sytuacja z mango jest obrazowa, a problemem jest obecność nie do końca zdyscyplinowanych żołnierzy, bez pieniędzy z żołdu, szukających jedzenia … i innych rzeczy w mieście, niestety bez regularnego zajęcia.
W tym znaczącym dla nas czasie odnowienia, w 1050 rocznicę chrztu, odkrywajmy na nowo naszą tożsamość w Jezusie.
W modlitwie za Polskę i Sudan Płd.,

o. Andrzej

wtorek, 12 kwietnia 2016

Pielgrzymka miłosierdzia

 Lainya, 11 kwietnia 2016r.

„Szczęśliwi, którzy znajdują wybawienie w Panu,
których serca są skierowane na pielgrzymie drogi” (Ps 84:6)

Ostatnie tygodnie były związane z przygotowaniami do świąt Wielkanocy, a następnie ich wypełnieniem, gdzie drugim kulminacyjnym momentem po pierwszej Niedzieli Wielkanocnej była Niedziela Miłosierdzia. Chciałbym się z Wami podzielić jak przeżywaliśmy ten tydzień oktawy, gdzie św. Augustyn już mówił iż jest to specjalny czas łaski i miłosierdzia. Nowenna do Miłosierdzia Bożego i modlitwa o pokój w Sudanie Płd. może nie porwała wszystkich serc, ale przynajmniej zrobiliśmy pierwszy krok w naszej małej parafii. Obraz Jezusa Miłosiernego ofiarowany przez warszawską parafię św. Franciszka z Asyżu, przypomina nam z jednej strony o Bożym Miłosierdziu, a z drugiej strony o pokoju, którego orędownikiem był Franciszek i tak naprawdę promieniuje z serca Jezusa, który chce nam powiedzieć z miłością „zaufaj mi, u mnie znajdziesz prawdziwy pokój”. Stąd unikalne na obrazie słowa w języku Bari na tym przepięknym obrazie „Yesu, nan yinikin dyo do”, czyli „Jezu, ufam Tobie!”
Z Jezusem Miłosiernym na pielgrzymkowej trasie
Pytanie na ile ja, na ile my w Sudanie Płd ufamy Jezusowi. Jedną z takich odpowiedzi była piesza i prawdopodobnie taka pierwsza pielgrzymka w Sudanie Południowym. W Roku Miłosierdzia pomimo pewnej niepewności na drogach i problemach z bezpeczeństwem powierzyliśmy się Bożemu Miłosierdziu i z tym przesłaniem wyruszyliśmy z 27 kaplic naszej parafii (co na 35 istniejących jest  dość pozytywną odpowiedzią) do Limuro prosząc o pokój dla Sudanu Płd. Trasa z Lainya do Limuro liczyła 70 km w jedną stronę (2 dni), ale niektóre stacje misyjne rozpoczęły pielgrzymią drogę dzień wcześniej ze względu na dzielący dystans. Najmłodszy uczestnik miał nieco ponad 2 lata i mama go niosła na plecach … a najstarszy kto to wie … może był w wieku Abrahama wyruszającego z rodziną z Ur Chaldejskiego:)
Z żywą energią ku Jezusowi

Piesza pielgrzymka wyglądała nieco inaczej jak w Polsce:). Po pierwsze pielgrzymi musieli dźwigać rzeczy, które wzięli ze sobą. Po drugie po osiągnięciu celu w Limuro, gdzie odbyła się uroczysta eucharystia w Niedzielę Miłosierdzia z udziałem biskupa naszej diecezji Yei, pielgrzymi wracali piechotą kolejne 2-3 dni (w tym miejscu nie ma publicznego transportu i nie można tak jak w Polsce wrócić pociągiem czy autobusem).Wyżywienie i picie organizowaliśmy wspólne przy naszych kaplicach, a zakwaterowanie było … w domu … ale Bożym czyli kościele. Niestety nie ma jeszcze posadzek w kaplicach, także cienka plandeka pozwalała nie spać bezpośrednio na ziemi. W jednej kaplicy w Kimba wieczorem spadł deszcz, a trawiasty dach zaczął przeciekać … tak więc większość osób nie spała tej nocy. Nie mieliśmy też służby medycznej, a jedynie co mogłem zaoferować to paracetamol, który miałem przy sobie. Zresztą sam z niego skorzystałem, co prawda musiałem z niego korzystać podwójnie, gdyż pierwszym razem po przejściu drugiego dnia ponad połowy trasy na pełnym słońcu mój organizm go nie przyjął. Problemy z malarią, ze słońcem, z przemoczeniem w przeciekającej kaplicy, a wreszcie problemy z nogami oraz ogólne przemęczenie towarzyszyły nam w czasie pielgrzymki. Ten wysiłek ofiarowaliśmy przez miłosierdzie Boże w intencji pokoju w naszej parafii św. Rodziny, rodzinach i młodym państwie.
Odpoczynek i tradycyjne mango

Niektórzy ludzie zastanawiali się dlaczego tylu ludzi idzie na piechotę, w słońcu, co nimi kieruje, a niektórzy radowali się naszą obecnością, naszym świadectwem, piosenkami, modlitwą. W tych dniach przesłanie Bożego Miłosierdzia dotykało w jakiś sposób każdego pielgrzyma. Z większą lub mniejszą energią chwaliliśmy Pana … chociaż czasami śpiew się urywał … aby później zabrzmieć ze zdwojoną siłą. To ożywienie Ducha Świętego, ale też dzielenie się wiarą jakiego doświadczyliśmy przez „komitet powitalny” młodych w Limuro, który towarzyszył nam z flagami i śpiewem … i marszobiegiem:) 3km przed miasteczkiem dawało poczucie wspólnoty, bycia z sobą, z Jezusem i przez Niego z innymi. Ta wiara była na naszych ustach i płynęła z naszych serc;
„Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem,i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie” (Rz 10:9)
Quo vadis Domine ... a dokąd my zmierzamy

Idąc za przykładem Jezusa, który pielgrzymował z Maryją i Józefem z Nazaretu do Jeruzalem, a także patrząc na Abrahama pielgrzymowaliśmy by nasza wiara wrastała, a jednocześnie mając świadomość naszej ograniczoności zawierzyliśmy się Miłosierdziu Bożemu.
„Jezu, ufam Tobie!” gdy sił już nie starcza, gdy nic nie potrafimy sami zrobić,
Jezu , ufam Tobie, gdy ludzie wokół mówią o kolejnym porozumieniu pokojowym, którego nie ma;
Jezu, ufam Tobie, gdy kolejny raz upadam a Ty razem ze mną,
Jezu, ufam Tobie, gdy jeszcze nie widzę odległego celu naszego pielgrzymowania;
Jezu, ufam Tobie, patrząc na Twoją Rodzinę a naszą wspólnotę, która próbuje iść, ale raczej raczkuje;
Jezu, ufam Tobie, bo Ty wiesz wszystko, Ty wiesz, że chcę i że chcemy kochać Cię najgoręcej;
Jezu, ufam Tobie, bo dla Ciebie i z Tobą wszystko jest możliwe;
Jezu, ufam Tobie i dziękuje za to że jesteś takim jaki jesteś i nic tego nie zmieni;
Niedziela Miłosierdzia w celebracji
z Bp. Erkolano, o. Wojtkiem i o. Romy
na kulminacje pielgrzymki pokoju i miłosierdzia dla Sudanu Płd.
Jezu, ufam Tobie zanurzony w Twoim miłosierdziu i miłości;
Jezu, ufam Tobie i niech tak zostanie na zawsze, do końca gdzie nie ma końca i tylko jesteś Ty. Amen.